Marchel.jpg

W poprzednim roku pochodzący z Białegostoku Maciej Marchel zdobył brązowy medal Mistrzostw Europy Młodzików, a niedawno sięgnął po tytuł Mistrza Polski w tej kategorii wiekowej. – W 2021 roku przede mną nowe wyzwania w kadetach – mówi 14-letni pięściarz trenowany przez Piotra Jankowskiego.

Na turnieju ME Młodzików w Tbilisi Maciej Marchel wygrał w ćwierćfinale z Turkiem Refikiem Kartalem 4:1 i przegrał w półfinale minimalnie z Anglikiem Thomasem Vareyem 2:3. Polak wywalczył brązowy medal w wadze 40 kg.
 
- Ubiegłoroczne mistrzostwa Europy wspominam bardzo pozytywnie, nie tylko ze względu na wynik sportowy, a i z powodu atmosfery i ciekawego przeżycia. Czasem wracam do tego turnieju i oglądam walki z Gruzji. A co do samego wyjazdu, trenerowi Piotrowi Jankowskiemu bardzo zależało na sprawdzeniu mnie na arenie międzynarodowej. Uznał, że jestem przygotowany do rywalizacji z europejskimi rówieśnikami, a także była to okazja zdobycia kolejnego cennego doświadczenia – powiedział Maciej Marchel.
 
Ze względu na zbyt młody wiek białostoczanin nie mógł startować w zeszłorocznych MP Młodzików w Łomży, lecz niedawno w Sokółce mógł już zadebiutować w zawodach tej rangi. Zwyciężył w kategorii 48 kg.
 
- Turniej w Sokółce był bardzo ważny dla mnie, ciążyła na mojej osobie większa presja niż na innych zawodnikach. Ale byłem bardzo dobrze przygotowany i nikt nie był w stanie mnie pokonać w takiej formie. Pierwszą walkę wygrałem z Gracjanem Trunem z Kociewia, a w pojedynku finałowym pokonałem Sergiusza Saczkowskiego z Legii Warszawa. Jeśli chodzi o mój boks na przestrzeni kilkunastu miesięcy, poprawiłem wiele aspektów, min. półdystans, kontrolę dystansu i lewą rękę - dodał pięściarz z Podlasia.
 
Maciej Marchel trenuje boks od 6 lat, zaś walki toczy od 4 sezonów. – Do tej pory stoczyłem 53 walki, z których 43 wygrałem, 2 zremisowałem i 8 przegrałem. Bardzo zależy mi na sportowym rozwoju, trenuję codziennie, a na obozach mam po dwa treningi dziennie – przyznał.
 
14-letni bokser mierzy 170 cm i waży 48 kg. Zapowiedział, że na razie zostaje w tej kategorii wagowej. – Ale będę rywalizował już wśród kadetów. Chciałbym wygrać Mistrzostwa Polski i Mistrzostwa Europy Kadetów. Zobaczymy jak przede wszystkim będzie wyglądała rywalizacja krajowa, z pewnością dojdzie do zmian, w naszym wieku zmiana o kilka kategorii w ciągu sezonu to coś normalnego. Jak na razie jeśli przegrywałem, to tylko ze starszymi od siebie – mówił.
 
Trener Piotr Jankowski podkreślił bardzo dobrą współpracę (i jej efekty!) z młodym bokserem. - Maciej, pomimo młodego wieku, jest zawodnikiem bardzo dobrze wyszkolonym technicznie, który potrafi zdobyte już umiejętności przełożyć na walkę w ringu. Posiada ogromny talent, doskonale rozwiniętą sprawność ogólną i bardzo mocną psychikę. Jeżeli te cechy będą poparte systematyczną i mądrą pracą to może zajść wysoko. Jego największym atutem jest bardzo dobra praca nóg i tułowia oraz szybki czas reakcji. Doskonale czuje się w dystansie, umiejętnie stosuje obrony po swoich atakach, wyprzedza i kontruje ataki przeciwników.
001.jpg

W dniu 20 grudnia 2020 roku doszło do spotkania przedstawicieli Polskiego Związku Bokserskiego w osobach Prezesa Grzegorza Nowaczka oraz Wiceprezesa ds. boksu zawodowego Grzegorza Proksy z żywą legendą boksu olimpijskiego, Mistrzem Olimpijskim Marianem Kasprzykiem.

Podczas oficjalnej części spotkania przedstawiciele Polskiego Związku Bokserskiego mieli zaszczyt przekazać Panu Marianowi Kasprzykowi nadany przez Prezesa Rady Ministrów RP Medal 100-lecia Odzyskania Niepodległości. Następnie Pan Marian Kasprzyk zaprezentował nieprawdopodobną kolekcję swoich zdobyczy medalowych w boksie olimpijskim na czele ze złotym medalem Igrzysk Olimpijskich w Tokio.

Spotkanie przebiegało w miłej, świątecznej atmosferze. Była to doskonała okazja do wspomnień oraz dyskusji na bieżące tematy dotyczące boksu.

W imieniu Polskiego Związku Bokserskiego oraz całej rodziny boksu Olimpijskiego życzymy Panu Marianowi Kasprzykowi zdrowych, spokojnych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia!


                    

    

 

Pawlik.jpg

- Żałuję, że nie awansowałem do finału ME Kadetów. W półfinale czułem, że byłem lepszy od późniejszego złotego medalisty Bułgara Kristiyana Tsvetanowa – mówi Nikolas Pawlik (46 kg, LKS Myszków), brązowy medalista turnieju mistrzowskiego w Sofii.

Pod koniec roku, mimo pandemii koronawirusa, EUBC udało się zorganizować Mistrzostwa Europy Kadetów w Bułgarii oraz Mistrzostwa Europy Juniorów w Czarnogórze.
 
Podopieczny trenera Krzysztofa Szota, Nikolas Pawlik w półfinale ME przegrał po bardzo wyrównanej walce z Bułgarem Kristiyanem Tsvetanovem 0:5 (28-29, 28-29, 27-30, 28-29, 28-29).
 
- Taktykę zrealizowałem w stu procentach i jestem bardzo zadowolony z tej walki. Jeśli chodzi o werdykt do samego końca byłem przekonany, że to moja ręka powędruje do góry. Trenerzy też byli przekonani o moim zwycięstwie. A kiedy usłyszałem, że werdykt jest jednogłośny podniosłem swoje ręce w geście triumfu, ale niestety nie usłyszałem swojego nazwiska – powiedział reprezentant Polski.
 
15-letni Nikolas Pawlik (LKS Myszków) zapewnił sobie medal po zwycięstwie w walce ćwierćfinałowej z Petarem Arsovskim. Zawodnika z Macedonii Północnej pokonał 3:2 (29-28, 29-28, 29-28, 26-30, 27-30).
 
- Pojedynek ćwierćfinałowy z pięściarzem z Macedonii Północnej była trudniejszy od walki półfinałowej. Petar Arsovski to bokser leworęczny, a jak już się przekonałem takich zawodników nie spotykamy zbyt często. Na szczęście podołałem temu wyzwaniu i po trzech bardzo wymagających dla mnie rundach wyszedłem z tego pojedynku zwycięsko – zaznaczył.
 
W finale Kristiyan Tsvetanov wygrał z Rosjaninem Rasulem Magomedovem i został Mistrzem Europy Kadetów w wadze do 46 kg. – Oglądałem ten pojedynek i cóż mogę powiedzieć, szkoda, że zabrakło mnie w finale. Na pewno dalibyśmy z Magomedovem bardzo widowiskową i ciekawą walkę – dodał Nikolas Pawlik, który zaczął trenować boks przed 4 laty.
 
Do tej pory stoczył 40 pojedynków, z których wygrał 37, a przegrał tylko 3. Na polskich ringach młody bokser jest niepokonany. Jest 2-krotnym Mistrzem Polski.
 
- W finale ubiegłorocznych MP Młodzików w Łomży wygrałem z zawodnikiem KS Ziętek Team Kalisz Mateuszem Pędziwiatrem. Tamten pojedynek wygrałem przez rsc w pierwszej rundzie. Natomiast w niedawnej walce finałowej na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży – Mistrzostwach Polski Kadetów w Kraśniku wygrałem 5:0 z Sebastianem Kawulokiem z GUKS Carbo Gliwice – mówił.
 
- W 2021 roku będę miał okazję drugi raz zdobyć Mistrza Polski Kadetów. Od początku mojej przygody z boksem jest ze mną trener Krzysztof Szot, któremu bardzo dziękuję za trud włożony w mój rozwój sportowy. A co do idoli bokserskich, za styl walki oraz wszystkie osiągnięcia podziwiam Ukraińca Vasyla Lomachenko – powiedział Nikolas Pawlik.
Kuziemski.jpg

- Dopiero zaczynam przygodę z ringiem, mam zaledwie kilka stoczonych walk, ale jestem “nakręcony” na boks – mówi 14-letni Maksymilian Kuziemski, złoty medalista niedawnych Mistrzostw Polski Młodzików w Sokółce w wadze 70 kg.

Maks Kuziemski jest synem Aleksego Kuziemskiego, uczestnika Igrzysk Olimpijskich w Atenach (2004 rok) oraz brązowego medalisty Mistrzostw Świata 2003 i Mistrzostw Europy 2004.
 
- Trenować regularnie zacząłem 2 lata temu. Pamiętam, że w Białymstoku rozgrywany był Turniej Mikołajkowy, pojechałem z tatą pooglądać walki i wtedy już widziałem, że chcę boksować. Pierwszą walkę stoczyłem na początku września tego roku na gali Chorten Boxing Production w Białymstoku, gdzie jednogłośnie wygrałem z Julianem Lewoszem z UKS Boxing Sokółka – powiedział Maksymilian Kuziemski.
 
Drugim startem pięściarza KS Cristal Białystok były MP Młodzików, które odbyły się w Sokółce oddalonej o ponad 40 km od Białegostoku.
 
- W ćwierćfinale zwyciężyłem 4:1 na punkty, zaś w półfinale mój rywal oddał walkę walkowerem. W finale kategorii 70 kg zmierzyłem się z Robertem Stasiokiem (06 Kleofas AZS AWF Katowice). To był bardzo silny przeciwnik. Początek pojedynku należał do niego, ale później zacząłem lepiej boksować. Przestałem się bić i wszystko mi wychodziło, dlatego to ja zostałem Mistrzem Polski – przyznał białostoczanin.
 
Za miesiąc, tj. 19 stycznia 2021 roku skończy 15 lat, a wzrostem już doścignął mierzącego 180 cm swojego ojca Aleksego.
 
- W ringu tatę widziałem tylko w jego ostatniej zawodowej walce z Jeanem Pascalem. Wcześniej byłem za mały, lecz teraz już obejrzałem trochę pojedynków taty. A sam odkąd zacząłem trenować wiedziałem, że zostanę przy boksie. Wcześniej grałem w piłę nożną, ale w pewnym momencie zrezygnowałem z treningów i po miesiącu zająłem się boksem – stwierdził.
 
Do tej pory Maksymilian Kuziemski ma bilans walk 4-0, w tym jedno zwycięstwo odniesione walkowerem.
 
- Patrząc na mój wiek mogłem już kilka miesięcy wcześniej zaczął startować w zawodach, ale tata uważał, że nie jestem jeszcze gotowy. Radził mi żeby jeszcze poczekać. Był w moim narożniku podczas białostockiego debiutu, był również z moim trenerem klubowym Dariuszem Kochanowskim na Mistrzostwach Polski Młodzików – mówił.
 
Maks Kuziemski jest uczniem 8 klasy Szkoły Podstawowej. – Trenuję po szkole, ale też czasem wstaję z samego rana i udaję się na siłownię. Nie widzę problemów w połączeniu treningów boksu z nauką. W zbliżającym się roku będę już kadetem. Zobaczę ile jeszcze urosną i jeśli ciężko będzie utrzymać wagę 70 kg, to będę walczył w kategorii 75 kg. A cel to złoto na Mistrzostwach Polski i Europy – dodał.
 
Brązowe medale w kategorii 70 kg zdobyli w Sokółce Szymon Baran (Boks Team Oława) i Wiktor Majdański (Stal Stalowa Wola Boxing Team).
119059181_324700138642171_4146837609408704250_nn.jpg

- Do europejskich kwalifikacji olimpijskich pozostały 4 miesiące, jest sporo czasu na dobre przygotowania, a ja stosuję zasadę małych kroczków i skupiam się najbliższych celach – mówi Karolina Koszewska (69 kg), złota medalistka ubiegłorocznych Igrzysk Europy w Mińsku.

Niedawno utytułowana i doświadczona zawodniczka Żoliborskiej Szkoły Boksu Warszawa wygrała po raz 6 Mistrzostwa Polski. W finale na ringu w Wałczu pokonała w półfinale Kamilę Kapuścińską z WKB Start Włocławek 5:0 i w finale Natalię Marczykowską z RKB Boxing Radom 5:0.
 
- Jesteśmy na kolejnym zgrupowaniu w COS-ie we Władysławowie. Jest duża grupa dziewczyn do pracy w parach i do sparingów, w 69 kg Natalia Marczykowska, Julia Chudy i ja, w 75 kg Elżbieta Wójcik, Agata Kaczmarska, Aleksandra Kisiel, a są też zawodniczki z kategorii 64 kg. Zbudowanie formy wymaga czasu, więc jest to kolejne etap przygotowań. Generalnie pracujemy nad wytrzymałością. W styczniu będą już pierwsze starty – powiedziała Karolina Koszewska.
 
Niedawno Międzynarodowy Komitet Olimpijski poinformował, że dokończenie przerwanych – z powodu pandemii koronawirusa – kwalifikacji europejskich do Igrzysk odbędzie się w dniach 22-26 kwietnia w Londynie.
 
- Mamy zaplanowanych bardzo dużo zgrupowań i zawodów, m.in. Suzuki Boxing Night 4 oraz turnieje w Uzbekistanie i Bułgarii, ale zobaczymy czy wszystkie uda się zrealizować. Do kwalifikacji mamy sporo czasu, a jeszcze więcej do Igrzysk Olimpijskich, które odbędą się na przełomie lipca i sierpnia. Zobaczymy co się wydarzy w najbliższych miesiącach – dodała była złota, srebrna i brązowa medalistka Mistrzostw Europy.
 
Na trwającym zgrupowaniu w Centralnym Ośrodku Sportu – Ośrodku Przygotowań Olimpijskich „Cetniewo” we Władysławowie przebywa ok. 20 zawodniczek kadry narodowej prowadzonej przez główną trenerkę Karolinę Michalczuk. Obóz potrwa do 20 grudnia.
 
- Nie brakuje mi chęci, zapału, determinacji. Chcę osiągnąć wielki sukces w boksie olimpijskim. Cieszę się, że mocno wspierają mnie najbliżsi – mówi pięściarka, która 7 stycznia skończy 39 lat, i jednocześnie matka dwóch synów. - Paweł ma 11, a Szymon 8. Starszy syn trenuje unihokeja, młodszy stara się troszkę boksować. Obaj są sprawni, zdolni koordynacyjnie, Paweł do tego skuteczny – dodała.
 
Co ciekawe Karolina Koszewska po raz pierwszy wygrała Mistrzostwa Polski w 2002 roku, a potem w 2003, 2004, 2005, 2018 oraz 2020 r.
COS.jpg

Reprezentanci Polski po mistrzostwach kraju w Wałczu uczestniczyli z zgrupowaniu w Centralnym Ośrodku Sportu Cetniewo we Władysławowie. Przygotowania do nowego sezonu od dziś kontynuują w COS-ie w Wałczu.

W hali w Cetniewie Biało-Czerwoni trenowali m.in. z kadrą narodową Litwy i Szwecji.
 
- Trwają przygotowania do Igrzysk Olimpijskich w Tokio, Mistrzostw Świata w Belgradzie i Mistrzostw Świata Wojskowych w Moskwie. Zawsze potrzebne są zgrupowania międzynarodowe. Jest pandemia koronawirusa, ale wszyscy bokserzy i trenerzy muszą pracować w sali. Nam potrzeba, żebyśmy trenowali razem. Trzeba korzystać z osobistych kontaktów – mówi Białorusin Walery Korniłow, trener reprezentacji Polski.
 
W styczniu 2021 roku zaplanowany jest mecz ze Szwecją, a w późniejszym terminie kadra zmierzy się z reprezentantami Rosji. Od 11 do 29 stycznia kadrowicze będą trenować w COS-ie we Władysławowie. Trener Korniłow liczy, że wtedy pojawią się reprezentacje narodowe Rosji, Jordanii, Maroko, Czech, Litwy oraz innych krajów.
 
Pod koniec kwietnia Biało-Czerwonych czeka dokończenie turnieju kwalifikacyjnego do Igrzysk w Tokio, który został przerwany w marcu z powodu pandemii koronawirusa. - Pracuję w kadrze narodowej dwa miesiące. Muszę zrobić wszystko, co zaplanowałem. Z reprezentacjami Białorusi, Polski i innych krajów pracuję 10 lat. Gdy zrobię wszystko od A do Z, będę mógł odpowiedzieć na to pytanie – powiedział Białorusin.
 
Pierwszy trener kadry Polski uważa, że naszych bokserów stać na zdobycie kwalifikacji i powalczenie na przyszłorocznych Igrzyskach Olimpijskich. Współpracujący z nim Ireneusz Przywara na temat szans Polaków wypowiada się odważniej. – Ostatni medal mieliśmy w 1992 roku. Każdy medal na pewno by nas usatysfakcjonował. Musimy w to wierzyć, po to tak ciężko tu pracujemy – dodał. Trener Przywara w klubie Concordia Knurów pracuje z Damianem Durkaczem, któremu do wyjazdu do Tokio brakuje jednej wygranej walki. Jego zdaniem dobrze rokują także inni polscy zawodnicy.
 
Obaj trenerzy podkreślają rolę, jaką w przygotowaniach odgrywa COS w Cetniewie. – Warunki są idealne: hotel, jedzenie, sala. Wszystko jest świetnie przygotowane dla kadry narodowej i dla międzynarodowych zawodników – zachwalał ośrodek Walery Korniłow. – Skłamalibyśmy, gdybyśmy powiedzieli, że czegoś tu nie mamy. Od dyrektora, do sprzątaczki, gdzie nie pójdziemy jest sympatycznie, i w kuchni i na recepcji. Człowiek chciałby, żeby tak było w każdym ośrodku – dodał Ireneusz Przywara.
Bochen.jpg

- Werdykt w walce finałowej z Rumunką Marią Livią Boticą był ogromnym zaskoczeniem i rozczarowaniem. Czułam, że jestem lepsza w tym pojedynku – mówiła Weronika Bochen (+81kg) z Berej Boxing Lublin, która w Sofii została Wicemistrzynią Europy Kadetek.

Wychowanka Avii Świdnik rozpoczęła turniej od dwóch bardzo przekonywujących zwycięstw, najpierw w ćwierćfinale z Rosjanką Marią Semenovą i w półfinale z Litwinką Kamile Aglinskaite.
 
- Walka z Semenovą była niesamowicie ważna, ponieważ decydowała o miejscu medalowym. Czułam ogromny stres, ale już po pierwszych ciosach wiedziałam, że mogę zwyciężyć. Pewności siebie nabrałam, gdy Rosjanka wylądowała na deskach – opowiadała 16-letnia zawodniczka.
 
W pierwszej rundzie walki półfinałowej, zdaniem sędziów, lepsza była Aglinskaite. – I ja i moi trenerzy z reprezentacji Tomasz Winiarski i Krzysztof Górecki byliśmy bardzo zdziwieni niekorzystną dla mnie punktacją – powiedziała Weronika Bochen.
 
Druga i trzecia runda to był popis Polki. Jej przeciwniczka była 3-krotnie liczona i walka zakończyła się przed czasem. - Litwinka faulowała, biła nasadami, przez co szybciej się zmęczyła, a ja to wykorzystałam. Dodatkowo trafiłam na sprawiedliwego sędziego ringowego, co - trzeba to podkreślić - na tych mistrzostwach wcale nie było regułą – dodała.
 
Finał z mającą słabsze warunki fizyczne Marią Livią Boticą zapowiadał się jako bardzo trudne wyzwanie. I faktycznie taki był, a to ze względu na bardzo brzyski styl walki Rumunki.
 
- Zawodniczka z Rumunii cały czas uciekała i unikała walki. Dodatkowo bardzo faulowała, łapała mnie za szyję, za głowę, co widoczne było zwłaszcza w trzeciej rundzie. Niestety bułgarski sędzia ringowy zupełnie nie reagował, chociaż za takie zachowanie powinna dostać nie tylko ostrzeżenie, ale nawet zostać zdyskwalifikowana. Mimo to czułam, że jestem lepsza w tym starciu, co potwierdzili trenerzy zarówno moi, jak i z innych państw. Dlatego werdykt był dla mnie ogromnym zaskoczeniem i rozczarowaniem, nie mogłam zrozumieć, co tam się wydarzyło – przyznała Weronika Bochen.
 
Zdziwienie polskiego narożnika wzbudziła nieczysta walka ze strony Rumunki, której głównym zadaniem było przetrwanie w ringu. - Jej wcześniejszy pojedynek z rywalką z Ukraiy był zupełnie inny, to szybka, dynamiczna, wręcz agresywna walka. I na tego typu starcie się nastawiałam. Tymczasem od początku przede mną uciekała, co potwierdza wspomnianą strategię. A na domiar złego wszyscy sędziowie punktowali 10 do 9 dla Rumunki. Tego typu jednomyślność raczej się nie zdarza... - relacjonowała reprezentantka Biało-Czerwonych.
 
Weronika Bochen, która od 3 lat trenuje w Berej Boxing Lublin, przed wyjazdem na ME miała rekord walk 12-0. Teraz wynosi on w oficjalnych statystykach 14-1.
 
- Poza warunkami fizycznymi moim atutami są szybkość, wytrzymałość oraz myślenie w ringu. Boks trenuję od ponad pięciu lat. Wybrałam pięściarstwo, ponieważ jest to sport indywidualny, a moje wyniki zależą tylko ode mnie. Nie odnajduję się w sportach zespołowych, chyba że czysto rekreacyjnie. I dość szybko okazało się, że mam to ”coś” potrzebne do boksu – stwierdziła uczennica 2 klasy Technikum Budowlanego w Lublinie.
Julianna_Rutkowska.jpg

- Odniosłam bardzo duży sukces w Sofii, ale chciałabym rewanżu z Ewą Nikitiną za finał – mówi Julianna Rutkowska (63 kg, Sporty Walki Piła), srebrna medalistka Mistrzostw Europy Kadetek.

Jej trenerem klubowym jest Arkadiusz Tobera, ojciec byłego Mistrza Polski Seniorów Mikołaja Tobery, a w kadrze narodowej pracowała pod okiem Tomasza Winiarskiego i Krzysztofa Góreckiego.
 
- W ćwierćfinale ME wygrałam jednogłośnie na punkty z Serbką Sarą Skapik. Pierwsza walka w turnieju była trudna. Ciężko było mi wstrzelić się dobrze w pojedynek. Musiałam wyczuć przeciwniczkę, bardzo dużo myśleć w trakcie rywalizacji, aby nie popełnić głupiego błędu. Chciałam też w pełni wykorzystać wszystkie swoje umiejętności – powiedziała Julianna Rutkowska, który po tym zwycięstwie miała zapewniony medal Mistrzostw Europy.
 
W półfinale reprezentantka Polski spotkała się z Ukrainką Marią Fonotową, którą pokonała bardzo pewnie 5:0. Wszyscy sędziowie zgodnie punktowali 30:27.
 
- Do tej walki wyszłam bardziej skoncentrowana. Było mi też łatwiej, ponieważ wiedziałam, że jestem już w strefie medalowej. Po prostu byłam bardziej spokojna, zaboksowałam dobrze i ponownie wygrałam – cieszyła się wychowanka klubu Sporty Walki Piła.
 
W finale pięściarka z Piły zmierzyła się z Rosjanką Ewą Nikitiną. To był 20 pojedynek w karierze niepokonanej dotychczas 16-letniej Julki Rutkowskiej.
 
- W mojej ocenie rosyjska przeciwniczka wcale nie była lepsza. Myślę, że gdybym miała szansę powtórzenia tej walki werdykt mógłby być inny. Chciałabym dostać rewanż z Ewą Nikitną. Sądzę, że byłam za spokojna w walce finałowej, za mało atakowałam i nie pokazałam wszystkiego co potrafię, za mało ciosów itp. Podsumowując mistrzostwa muszę dodać, że były obawy, czy w czasie pandemii uda się zorganizować turniej o ME. Każdy miał pozytywne myśli i na szczęście dostaliśmy szansę startu w prestiżowych zawodach – analizowała Julianna Rutkowska.
 
Wicemistrzyni Europy pięściarstwo trenuje od 3 lat, a na pierwszy trening zabrał ją tata. - Już po pierwszych zajęciach byłam przekonana, ze boks to sport dla mnie. Do tej pory zdobyłam dwa razy Mistrzostwo Polski Kadetek, tj. triumfowałam w Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w 2019 i 2020 roku w wadze 63 kg. Zdobyłam również złoto na ubiegłorocznym Pucharze Polski w kategorii 60 kg – przyznała.
 
Reprezentantka Biało-Czerwonych zdobywała doświadczenie również w Międzynarodowych Mistrzostw Śląska w Gliwicach,
 
- Od września jestem uczennicą Centrum Mistrzostwa Sportowego w Szczecinie. W szkole mam bardzo dobre warunki do rozwoju bokserskiego. Trenujemy rano i wieczorem, a w międzyczasie mamy lekcje, więc ze szkołą nie ma problemu i jak najbardziej daję radę wszystko połączyć – zaznaczyła.
 
Podczas ME w bułgarskiej stolicy złoto wywalczyła Oliwia Czerwińska (75 kg, Wda Świecie), srebro zdobyły Julianna Rutkowska (63 kg, Sporty Walki Piła) i Weronika Bochen (+80 kg, Berej Boxing Lublin) a brąz Aleksandra Kożak (48 kg, Husaria Gołdap) i Kinga Rewińska (66 kg, Carbo Gliwice) oraz Nikolas Pawlik (46 kg, LKS Myszków).
 
 

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies . Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych (RODO). Więcej o samym RODO dowiesz się tutaj.