Karolina_Michalczuk__kadra.jpg

- Z każdym zgrupowaniem przyspieszamy, bo wielkimi krokami zbliża się pierwszy turniej kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich w Tokio - mówi Karolina Michalczuk, trenerka reprezentacji kobiet. W kwietniu mają zostać dokończone zawody w Londynie.

W zakopiańskim Centralnym Ośrodku Sportu - Ośrodku Przygotowań Olimpijskich przebywają seniorki: Sandra Drabik (51 kg), Sandra Kruk (57 kg), Żaklina Kociołek (57 kg), Monika Serafin (60 kg), Karolina Koszewska (69 kg), Elżbieta Wójcik (75 kg). Nie dojechały dochodząca do zdrowia po operacji ręki Natalia Rok (51 kg) i broniąca pracy magisterskiej Aneta Rygielska (60 kg).
 
- Są tu też dziewczyny z młodzieżowej kadry narodowej i wspólnie pracujemy nad specjalistyczną wytrzymałością. Rano biegamy po 5 kilometrów, jest dużo boksu czyli np. zadaniowych 10 rund, oraz technika. Krótko mówiąc przyspieszamy, żeby w pełni gotowym przystąpić do kwalifikacji na IO w Tokio - zapewniła Karolina Michalczuk.
 
Zapytana czy oprócz tradycyjnej regeneracji są też w Zakopanem chwile na oddech, odpowiedziała ze śmiechem: - Oczywiście! Przykładowo w czwartek wybieramy się w ramach aktywnego odpoczynku na spacer do Morskiego Oka - i zaraz dodała, że więcej górskich wypraw już nie ma w planach.
 
- Ponieważ jest ślisko i nie ma co, w tym dla nas najważniejszym okresie, ryzykować kontuzji - zaznaczyła.
 
Z powodu pandemii w marcu ubiegłego roku kwalifikacje do igrzysk w Tokio zostały zawieszone, co oznaczało np. przerwanie trwającego wtedy w Londynie turnieju z udziałem reprezentantek Polski. Teraz w dniach od 19 do 26 kwietnia te zawody będą wznowione.
 
- I tak jak zawodniczki zakończyły wtedy ten start, tak go będą zaczynały. To pierwsza i najważniejsza szansa, z której chcemy jak najlepiej skorzystać. Kolejna to turniej światowy (23 maja - 5 czerwca, Paryż), ale tam już będzie bardzo ciężko - podkreśliła.
 
W ramach kolejnych przygotowań trenerka Karolina Michalczuk uda się ze swoimi podopiecznymi do Giżycka. - Tam mamy być od 29 stycznia do 7 lutego. Potem byłoby super, gdyby dołączono nas do zaplanowanego luty meczu Suzuki Boxing Night. Wracamy także do Zakopanego, skąd pojedziemy na mocny turniej w Bułgarii - wyliczała pierwsza Polka w historii pięściarstwa, która zdobyła tytuł Mistrzyni Świata w boksie olimpijskim.
 
Jej zdaniem niezwykle ważny w przygotowaniach byłby także wyjazd do Turcji. - W Stambule od 7 do 13 marca planowany jest mocno obsadzony turniej. Po nim znów Giżycko, gdzie jest duża szansa na to, że dołączą do nas Francuzki. Gdy do tego uda się dodać międzynarodowy obóz w Schwerinie, to byłby to naprawdę świetny sprawdzian naszej pracy i jeszcze chwilka czasu na doszlifowanie ewentualnych braków.
Rogalinska.jpg

Kilka tygodni temu w Wałczu Wiktoria Rogalińska zdobyła swój pierwszy złoty medal MP w boksie w wadze 54 kg. - Realnym celem są Igrzyska w Paryżu i jeśli nie zmieni się wykaz kategorii – w 51 kg – mówi pięściarka Skorpiona Szczecin.

Trzon seniorskiej kadry narodowej tworzą m.in.: Sandra Drabik 51 kg, Sandra Kruk 57 kg, Aneta Rygielska 60 kg, Karolina Koszewska 69 kg i Elżbieta Wójcik 75 kg. Podczas listopadowych mistrzostw kraju na najwyższym stopniu podium stanęły też m.in. Wiktoria Rogalińska i Wioleta Teichman (BKB Magic Boxing Brzesko) 64 kg.
 
- Na co dzień walczę w kategoriach 51 i 54 kg, ale w Wałczu zdecydowałam się na wyższą wagę. Jestem zawodniczką opie-rającą się na refleksie, szybkości oraz dobrej pracy nóg, do tego dochodzą niezłe warunki fizyczne. Zbijanie kilku kilogramów odbiłoby się negatywnie na mojej dyspozycji, poza tym trzeba być szczerym - w kategorii 51 kg obecnie niekwestionowaną liderką jest Sandra Drabik. To bardzo doświadczona i utytułowana pięściarka. Każde zgrupowanie oraz praca w parach będzie dla mnie dużym bagażem doświadczenia – przyznała Wiktoria Rogalińska, która od piątku uczestniczy w pierwszym tegorocznym obozie reprezentacji w COS-ie w Zakopanem.
 
W finale MP 2020 zawodniczka ze Szczecina wygrała z Pauliną Jakubczyk, która już kilka lat temu była w drużynie narodowej. - Jakubczyk to była młodzieżowa mistrzyni świata i Europy w 57 kg, która w wyższych kategoriach ma kilka medali MP seniorek. To był jeden z moich najlepszych pojedynków w poprzednim roku. Paulina też boksowała bardzo dobrze – podkreśliła.
 
Jesienią Wiktoria Rogalińska sięgnęła po dwa tytuły, bowiem wygrała także MP młodzieżowców w Grudziądzu. - Ten sukces był sygnałem, że w 2021 roku chcę skutecznie powalczyć w młodzieżowych mistrzostwach kontynentu. Także wtedy zaczęłam współpracę z dietetykiem i w przemyślany sposób zeszłam do wagi 51 kg. W decydującym pojedynku turnieju pokonałam inną zawodniczką powoływaną już do kadry Aleksandrę Mądraszewską – dodała.
 
20-letnia Wiktoria Rogalińska jest wychowanką BKS Skorpion (w klubie trenuje pod okiem: Marcina Stankiewicza, Karola Chabrosa i Patryka Tkaczyka) i absolwentką szczecińskiego Centrum Mistrzostwa Sportowego. Obecnie studiuje zaocznie w Collegium Balticum, kierunek bezpieczeństwo wewnętrzne.
 
- Jestem gotowa na dalszą ciężką pracę, na zdobywanie doświadczenia na treningach oraz poprzez starty krajowe i zagraniczne. Z powodu pandemii mieliśmy ich niewiele, ale udało się poza mistrzostwami Polski wystąpić także m.in. w międzynarodowych mistrzostwach Śląska w Gliwicach. Igrzyska w Tokio już wkrótce, ale do paryskiego turnieju olimpijskiego jeszcze trzy lata i to jest mój długofalowy cel.
 
W reprezentacji współpracuje z najlepszą zawodniczką w historii polskiego, olimpijskiego boksu żeńskiego Karoliną Michalczuk. - Wiedziałam z rozmów z trenerem Stankiewiczem, że to bardzo wymagająca trenerka. Wiele lat temu Marcin Stankiewicz boksował w Gwarku Łęczna, gdzie miał okazję oglądać rozpoczynającą wtedy karierę Karolinę Michalczuk. Ciężko zapracowała na swoje sukcesy. Mam nadzieję, że i ja będę stale czyniła postępy. Jestem gotowa na walkę o miejsce w reprezentacji zarówno w wadze olimpijskiej 51 kg, jak i kategorii 54 kg, której w tym momencie nie ma w programie igrzysk – zakończyła Wiktoria Rogalińska.
Parada.jpg

Po kwietniowych Mistrzostwach Świata Juniorów w Kielcach kategorię wagową z 75 kg na 69 kg zmieni Daria Parada. Szczecinianka jest Mistrzynią Europy Juniorek z 2020 roku i Mistrzynią Europy Kadetek z 2018 roku.

- Plany zakładają zejście do kategorii półśredniej, aczkolwiek do Mistrzostw Świata zostaję w obecnej wadze, czyli średniej – mówi Daria Parada (Skorpion Szczecin), która w niedalekiej przyszłości ma szansę zastąpić w seniorskiej reprezentacji Karolinę Łukasik.
 
Zawodniczka Żoliborskiej Szkoły Boksu w czwartek 7 stycznia skończyła 39 lat, ale wciąż jest w bardzo dobrej formie i ma wielką szansę zakwalifikować się na Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Zobaczymy kto później będzie liderką kadry narodowej w wadze do 69 kg. Jedną z kandydatek jest Daria Parada.
 
- Wraz z trenerami uważamy, że w niższej kategorii będę mogła lepiej wykorzystać warunki fizyczne. Mam nadzieję, że dużo nauczę się od Karoliny i zdobędę doświadczenie. Z pewnością obie zyskamy na współpracy – dodała 18-letnia Daria Parada (ur. 5 sierpnia 2002 roku).
 
Od 8 stycznia reprezentacja Biało-Czerwonych trenuje na pierwszym tegorocznym zgrupowaniu w Centralnym Ośrodku Sportu – Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Zakopanem. Główna trenerka Karolina Michalczuk współpracuje z trenerem Krzysztofem Góreckim i fizjoterapeutą Sławomirem Danajem.
 
W kadrze znalazły się: 51 kg Sandra Drabik, Wiktoria Rogalińska, 54 kg Angelika Krysztoforska, Karolina Ampulska, 57 kg Sandra Kruk, Żaklina Kociołek, Karolina Tracz, 60 kg Monika Serafin, 64 kg Julia Kaleta, 69 kg Karolina Koszewska, Daria Parada, Natalia Marczykowska i 75 kg Elżbieta Wójcik, Agata Kaczmarska.
 
W gronie powołanych jest m.in. 18-letnia Karolina Ampulska (ur. 13 lutego 2002 roku), złota i srebrna medalistka Młodzieżowych Mistrzostw Polski w Grudziądzu w wadze 57 kg Karolina Tracz i Żaklina Kociołek, czy też nowo kreowana Mistrzyni Polski Seniorek wagi 54 kg Wiktoria Rogalińska i Wicemistrzyni Polski kategorii 60 kg Monika Serafin. Jest też srebrna medalistka MP 64 kg Julia Kaleta.
Dylak_2.jpg

- Nikogo nie trzeba motywować na Mistrzostwa Świata w Kielcach. Dziewczyny są psychicznie przygotowana na łączenie nauki z przygotowaniami do turnieju – zapewnia Tomasz Dylak, trener reprezentacji juniorek.

Wspaniałym sukcesem Polek zakończyły się Mistrzostwa Europy w czarnogórskiej Budvie. Złote medale zdobyły Alexas Kubicki (51 kg) i Daria Parada (75 kg), srebrny Izabela Rozkoszek (57kg), a brązowe Natalia Kuczewska (48 kg), Julia Szeremeta (60 kg) i Barbara Marcinkowska (69 kg).
 
- W styczniu dziewczyny zaczynają przygotowania do Mistrzostw Świata w Kielcach. Spotykamy się 25 stycznia w Centralnym Ośrodku Sportu w Zakopanem, gdzie przez 2 tygodnie pracować będziemy głównie nad siłą, kondycją i techniką bokserską. Na zgrupowaniach będzie więcej dziewczyn, niż dotychczas, ponieważ w naszej kadrze narodowej do MŚ będą trzy roczniki, tj: 2002, 2003 i 2004. A kolejny obóz już na przełomie lutego i marca – powiedział selekcjoner Tomasz Dylak, którego współpracownikami w reprezentacji są Adam Spiecha i Jakub Sawicki.
 
Aż 4 polskie medalistki ME w Budvie urodziły się w 2003 roku (Alexas Kubicki, Natalia Kuczewska, Julia Szeremeta i Barbara Marcinkowska), więc na kolejny sezon pozostają w gronie juniorek. W MŚJ w Kielcach mogą wystąpić także pięściarki z 2002 roczniki – Daria Parada i Izabela Rozkoszek.
 
- MŚ Juniorek w Kielcach przełożono z powodu pandemii koronawirusa z 2020 na 2021 rok, dlatego mają boksować tylko „stare” roczniki - 2002 i 2003.
 
- Niestety ten rocznik nie ma możliwości startu. Postanowiono, że Mistrzostwa Świata odbędą się w "starych" rocznikach czyli 2002 i 2003. Najstarsze dziewczyny mają w tym roku m.in. egzaminy maturalne, jedna żadna nie zgłosiła rezygnacji z walki o miejsce w reprezentacji Polski. Zawodniczki wiedzą, że MŚJ są bardzo ważną imprezą i są przygotowane na łączenie nauki z przygotowaniami – przyznał trener Tomasz Dylak.
 
Kwietniowe MŚJ będą pożegnaniem z kategorią juniorek dla pięściarek, który już w tym roku mogą walczyć w grupie młodzieżowej. – W drugiej części sezonu mają odbyć się Mistrzostwa Europy Juniorek i wtedy wystartują zawodniczki z roczników 2003 i 2004 – dodał szkoleniowiec kadry narodowej Biało-Czerwonych.
 
MŚ Juniorów i Juniorek to jedna z największych imprez w historii organizowana przez Polski Związek Bokserski.
Rewiska.jpg

- Zamierzam trenować jeszcze intensywniej niż wcześniej, a do tego zmieniam kategorię wagową na 64 kg – mówi Kinga Rewińska (GUKS Carbo Gliwice), brązowa medalistka ubiegłorocznych Mistrzostw Europy Kadetów w Sofii

Kinga Rewińska, która 29 stycznia skończy 17 lat, podczas turnieju w stolicy Bułgarii pokonała w ćwierćfinale wagi 66 kg Serbkę Żeljanę Subotić 4:0, a w półfinale przegrała z późniejszą złotą medalistką Ukrainką Weroniką Nakotą.
 
- Po walce z rywalką z Serbii była ogromnie zadowolona, wręcz dumna. Czułam się bardzo dobrze kondycyjnie i byłam świetnie przygotowana, co zawdzięczam zarówno swojej pracy, jak i w dużej mierze mojej trenerce klubowej Martynie Schunke. Głównym kluczem do sukcesu była pewność siebie w akcjach, które wykonywałam – powiedziała podopieczna trenera głównego reprezentacji Tomasza Dylaka.
 
Niestety w pojedynku o wejście do finału polska zawodniczka wyraźnie uległa Nakocie. – Byłam mocno zdenerwowana, spięta i to miało przełożenie na moją postawę w ringu. Gdybym mogła jeszcze zmierzyć się z Ukrainką to z pewnością zmieniłabym sposób myślenia podczas walki – dodała Kinga Rewińska.
 
Sukces w ME Kadetów w Sofii jest tym większy, bowiem zawodniczka z Gliwic nie miała wcześniej żadnego doświadczenia w rywalizacji zagranicznej. Medal w debiucie stał się dla niej ogromną motywacją na przyszłość.
 
- Przede wszystkim zamierzam trenować jeszcze intensywniej niż wcześniej. Moim głównym celem jest wygranie Mistrzostw Polski Juniorek oraz zakwalifikowanie się na Mistrzostwa Świata. Chciałabym się zaprezentować z jak najlepszej strony w Kielcach. Z nowym rokiem zmieniam kategorię wagową na 64 kg – stwierdziła pięściarka GUKS Carbo Gliwice, którego prezesem jest Henryk Wilk.
 
W ostatnim roku w kadetkach Kinga Rewińska zwyciężyła w Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży – Mistrzostwach Polski w Kraśniku. W finale wygrała jednogłośnie na punkty z Wiktorią Wójcik.
 
- Zdecydowanie trudniejszy był półfinałowy pojedynek z mocno zdeterminowaną i dobrze walczącą Wiktorią Pomorską – przyznała zawodniczka, która boks trenuje od niecałych trzech lat. Najpierw ćwiczyła w Klubie Sportowym Kodokan pod okiem trenera Stanisława Syjuda. Na co dzień jest uczennicą 2 klasy technikum w Bytomiu, kierunek - technik reklamy.
 
W Mistrzostwach Europy Kadetów w Sofii złoto wywalczyła Oliwia Czerwińska (75 kg, Wda Świecie), srebro zdobyły Julianna Rutkowska (63 kg, Sporty Walki Piła) i Weronika Bochen (+80 kg, Berej Boxing Lublin), zaś brąz Aleksandra Kożak (48 kg, Husaria Gołdap) i Kinga Rewińska (66 kg, Carbo Gliwice) oraz Nikolas Pawlik (46 kg, LKS Myszków).
Marcinkowska.jpg

- Poczyniłam duże postępy i wciąż się rozwijam, a to dopiero początek mojej sportowej drogi. Myślę już tylko o kwietniowych Mistrzostwach Świata Juniorek w Kielcach – mówi Barbara Marcinkowska (Pomorzanin Toruń), medalistka Mistrzostw Europy w kategorii kadetek i juniorek.

Po zdobyciu srebrnego medalu ME Kadetek w wadze 75 kg w 2019 roku w Rumunii, niedawno pięściarka z Torunia zdobyła brąz podczas ME Juniorek w Czarnogórze. W półfinale kategorii 69 kg przegrała minimalnie 2:3 z późniejszą złotą medalistką Rosjanką Anastasiią Kholuevą.
 
- Gdybym dziś ponownie stanęła z nią do walki, z pewnością boksowałabym inaczej, od początku bardziej odważnie i z większym ryzykiem. Po powrocie do domu kilka razy oglądałam półfinał z rywalką z Rosji i mam swoje przemyślenia. Kiedy opadły emocje łatwiej było o analizę pojedynku. Zawsze jest tak, że przy bardzo wyrównanej walce można było zrobić coś lepiej, więcej. Pierwsza runda była zbyt ostrożna, obie czekałyśmy aż druga zada pierwszy cios, by móc skontrować. Później z trenerami zmieniliśmy taktykę i szło mi lepiej. Ale w rewanżu jeszcze więcej bym atakowała – przyznała Barbara Marcinkowska.
 
Reprezentantka Polski na kartach dwóch sędziów wygrała po 29:28, zaś trzej pozostali przyznali zwycięstwo Anastasii Kholuevej.
 
- Werdykt mógł pójść w obie strony, ale niestety w ocenie sędziów trochę mi zabrakło do zwycięstwa. Opinie trenerów były podobne, aby wygrać trzeba pokazać dużą przewagę przy wyrównanej walce. Ale wszyscy szkoleniowcy, i z reprezentacji i z klubu byli dla mnie ogromnym wsparciem – dodała zawodniczka, której głównym szkoleniowcem w kadrze narodowej jest Tomasz Dylak, a w Pomorzaninie Kamil Gorząd.
 
Zapewne Barbara Marcinkowska ma czego żałować, bowiem w finale Anastasiia Khouleva pokonała wyraźnie Ukrainkę Annę Sezko 5:0. Półfinał polsko-rosyjski zasługiwał na miano walki o złoto.
 
- Walki w turniejach mistrzowskich w Rumunii i Czarnogórze dużo mnie nauczyły. Jestem coraz lepszą pięściarką i cieszę się, że wkrótce bardzo ważny cel do zrealizowania – marzę o medalu Mistrzostw Świata Juniorek w Kielcach. Wiem, że w Budvie byłam blisko finału, może czegoś więcej, ale w kwietniu następne wielkie wyzwanie sportowe – przyznała.
 
Barbara Marcinkowska mówi, że poprzedni rok z powodu koronawirusa był pełen niepewności, momentami zwątpień, ale nie brakowało motywacji do ciężkiej pracy. – Ważne, że ciągle była nadzieja na start w ME w Budvie. A potem wyruszyłam do Czarnogóry zdobyć złoto i nadal uważam, że stać mnie było na krążek z najcenniejszego kruszcu.
 
Zaraz po MEJ zawodniczka Pomorzanina Toruń wywalczyła złoto Mistrzostw Polski Juniorek w Sokółce. Na Podlasiu kolejno wygrała z Martyną Bielawą w ćwierćfinale, Roksaną Lechoszest w półfinale oraz Julią Michałek w finale.
 
- Zawsze na takich imprezach czuję lekki stres, wszyscy we mnie wierzą, a to już wiele dla mnie znaczy. Nie chcę nikogo rozczarować, boksuję jak najlepiej potrafię i przy tym nigdy nie lekceważę żadnej przeciwniczki. W ringu robię swoje, a efektem było złoto – podkreśliła.
Rozkoszek.jpeg

- Turniejów nie było zbyt wiele, ale w najważniejszych odniosłam sukcesy. Zdobyłam  Wicemistrzostwo Europy Juniorek i Mistrzostwo Polski Juniorek. To był najlepszy sezon w mojej karierze – mówi Izabela Rozkoszek (Garda Gierałtowice), która z powodzeniem startuje w kategoriach do 57 kg i 60 kg.

Izabela Rozkoszek, która w poniedziałek 28 grudnia skończyła 18 lat, jest uczennicą Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego nr 1 w Gliwicach, a boks trenuje od 2017 roku. W czarnogórskiej Budvie zadebiutowała w ME i od razu dotarła do finału.
 
- Nigdy wcześniej nie walczyłam w tak dużych zawodach. Stoczyłam trzy dobre pojedynki, zdobyłam srebrny krążek, więc wspomnienia są znakomite. Ćwierćfinał z Ukrainką Yuliią Honcharenko był dla mnie ciężki pod względem psychicznym, ponieważ od tej walki zależało, czy wrócę do do domu z medalem – powiedziała reprezentantka Polski.
 
Ale na półfinale pięściarka Gardy Gierałtowice nie poprzestała. W drugim występie Polka wygrała z Rosjanką Aliną Kantemirową. Dopiero w finale uległa zawodniczce gospodarzy Bojanie Gojković.
 
- Wszyscy zapewne spodziewali się, że Rosjanka zwycięży i powalczy w finale, a tymczasem to ja okazałam się lepsza. Okazałam się „czarnym koniem” turnieju mistrzowskiego i zrobiłam duże wrażenie na obserwatorach. A co do finału, musiałabym wygrać przed czasem, aby móc pokonać Czarnogórkę Gojković – dodała Izabela Rozkoszek.
 
Wkrótce po Mistrzostwach Europy podopieczna trenera Adama Spiechy (w klubie trenerami są też Grzegorz Mikulski i Piotr Zyzik, a głównym selekcjonerem reprezentacji Tomasz Dylak) wywalczyła też złoto w wadze 60 kg podczas MP Juniorek w Sokółce.
 
- W półfinale pokonałam w 2 rundzie przez RSC Annę Jałochę, a w finale wygrałam z Dagmarą Kaliszan 4:1. To właśnie dzięki wcześniejszej wygranej rywalizacji krajowej z Dagmarą i Julią Szeremetą mogłam reprezentować Polskę w wadze 57 kg w Mistrzostwach Europy. Obie kategorie mi odpowiadają. W tej niższej triumfowałam w Międzynarodowych Mistrzostwach Śląska w Gliwicach – przyznała Iza Rozkoszek, której wyjazd na MP na Podlasie był współfinansowany przez Gminę Gierałtowice.
 
Sukcesy międzynarodowe i krajowe sprawiły, że młoda zawodniczka miała przyjemność uczestniczyć w spotkaniu w Ministerstwie Sportu z Sekretarz Stanu Anną Krupką. Z panią minister spotkali się też Grzegorz Nowaczek, prezes Polskiego Związku Bokserskiego, i złote medalistki ME Juniorek Alexas Kubicki i Daria Parada. Izabela Rozkoszek została uhonorowana również przez Leszka Żogałę, wójta gminy Gierałtowice (powiat gliwicki).
 
- Jestem mocno zmotywowana do kontynuowania treningów, a najbliższym celem jest udany start w Mistrzostwach Świata, które odbędą się w kwietniu w Kielcach – mówiła pięściarka, która ma w dorobku także srebro MP Juniorek 2019 w wadze 51 kg i brąz MP Kadetek 2018 w wadze 48 kg.
 
 
Durkacz__.jpg

21-letni Damian Durkacz (63 kg, Concordia Knurów), którego tylko jedna wygrana walka dzieli od awansu do turnieju olimpijskiego w Tokio, przyznał, że motywuje go długie oczekiwanie Polaków na medal olimpijski w tej dyscyplinie. “A ja cały czas słyszę, że mogę go zdobyć" - przyznał.

Już prawie 30 lat polskie pięściarstwo czeka na olimpijskie podium. Ostatni raz medal - brązowy - zdobył w 1992 roku w Barcelonie Wojciech Bartnik (kat. 81 kg). Później nie brakowało zawodników z "papierami" na taki sukces, ale żadnemu się to nie udało. Teraz spore oczekiwania wiązane są z młodym, ale charyzmatycznym, błyskotliwym, szybkim, nieustępliwym i pewnym swych umiejętności Damianem Durkaczem.

"Wiadomo, że każdy zawodnik, kibic, trener czeka aż w końcu polski bokser stanie na olimpijskim podium. Wiem też, jakie są oczekiwania wobec mnie. Kwalifikacja olimpijska, potem medal w Tokio... To byłaby piękna historia. Motywują mnie takie słowa, lubię, gdy ciąży na mnie lekka presja, bo wtedy jestem w stanie zrobić więcej. I zrobię wszystko co w mojej mocy, aby najpierw zdobyć kwalifikację. Oby tylko zdrowie dopisywało, a z resztą sobie poradzę. Celuję zawsze wysoko, bo gdybym nie miał takich ambicji, to szkoda moich lat treningów" – powiedział Damian Durkacz.

W klubie jego trenerem jest Ireneusz Przywara, który przez pewien czas był także selekcjonerem reprezentacji. Obecnie kadrą narodową opiekuje się Białorusin Walery Korniłow. Ten duet ma poprowadzić Durkacza do medalu olimpijskiego w stolicy Japonii. Dokończenie przerwanych w marcu europejskich kwalifikacji w Londynie zaplanowano w terminie 22-26 kwietnia 2021.

"Dobrze, że Międzynarodowy Komitet Olimpijski już podał konkretną datę kwalifikacji, rozpoczętych dziewięć miesięcy temu. To dla mnie korzystne, lepiej mi się trenuje, jeśli mam wyznaczony cel. Można dobrze się przygotować i po prostu trafić z formą – wskazał.

Wyniki i układ drabinki został zachowany z marca, a to oznacza, że pięściarza ze Śląska od przepustki na igrzyska dzieli tylko jedno zwycięstwo. W 1/8 finału kategorii 63 kg musi pokonać Węgra Milana Fodora.

"Co jakiś czas włączam sobie jego walki. To bokser leworęczny, dlatego mnóstwo czasu z trenerami Przywarą i Korniłowem poświęcamy przygotowaniom pod mańkuta. Jak dotychczas wszystko idzie po naszej myśli, chociaż wiele pracy przed mną. Ale z takimi szkoleniowcami wyjdę do ringu przygotowany na 110 procent" – zapewnił.

Za miesiąc Damian Durkacz skończy 22 lata, a w dorobku ma już... 10 tytułów mistrza Polski, licząc od najmłodszych kategorii wiekowych. W seniorach zadebiutował w 2018 roku i już trzy razy wygrał mistrzostwa kraju. A jeśli chodzi o imprezy zagraniczne, przed trzema laty w Turcji został brązowy medalistą mistrzostw Europy juniorów.

"W Polsce zwyciężyłem we wszystkich zawodach rangi mistrzowskiej, jak również we wszystkich innych lokalnych, wojewódzkich, ogólnopolskich, itd. Nie znam dokładnej liczby, ale mam ok. 120-125 wygranych walk. Nigdy nie przegrałem z żadnym rodakiem, ale nie o to chodzi. Boks jest całym moim życiem i wierzę, że odniosę wielki sukces i sprawię mnóstwo radości swojej rodzinie i wszystkim sympatykom pięściarstwa" - zauważył.

Przyznał, że nie lubi dni... wolnych. "Męczę się, gdy nie ma zajęć. Chcę, aby taki dzień jak najszybciej przeminął. Moimi żywiołem jest praca treningowa" – podkreślił.

Na salę udał się po raz pierwszy, gdy miał 12 lat, a zabrał go starszy brat Dawid (od Damiana starszy jest także trzeci z rodzeństwa Krystian). Ale to nie był boks olimpijski, lecz muay thai, czyli boks tajski.

"Nie patrzyłem w ten sposób, że trafiłem do ciężkiej odmiany sportów walki. Od małego lubiłem rywalizację, więc chętnie chodziłem na każdy trening. Ale kiedy w 2013 roku do klubu przyszedł Ireneusz Przywara i zachęcił mnie do trenowania boksu, to zostałem przy tej dyscyplinie. W pierwszym turnieju wziąłem udział mając niecałe 15 lat, wygrałem w Rybniku w wadze do 48 kg. Wcześniej miałem pokazowy występ w muay thai w Krakowie w kategorii 46 kg" – przypomniał.

Na dziś liczy się dla niego tylko rok 2021, najpierw kwalifikacje, potem igrzyska... "Oglądam mnóstwo walk, obserwuję wielu zawodników, ale żadnego idola nie mam. Wyciągam co najlepsze z jednego, drugiego, trzeciego i tworzę swój własny styl boksowania. Chciałbym za kilka miesięcy potwierdzić, że dekada w ringu zaprowadziła mnie na olimpijski szczyt" - podsumował Damian Durkacz.

Korzystając z naszej strony, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies . Zaktualizowaliśmy naszą politykę przetwarzania danych osobowych (RODO). Więcej o samym RODO dowiesz się tutaj.